Piosenki

środa, 12 kwietnia 2017

Prolog

  Piękny słoneczny dzień... Nie. Te czasy w tym miasteczku już minęły. Zamiast słońca na środku nieba była wielka wyrwa, z której przybywało coraz więcej  dziwnych stworzeń: tu postać o 78 twarzach, a tu stwór o takiej samej liczbie oczu. Najdziwniejsza apokalipsa jaką można było przeżyć. Na dodatek bez schronu, bez planu, bez wsparcia. Jedyne wsparcie jakie mógł mieć to była dziewczyna, którą kochał nad życie, ale jej tu nie ma. Bez niej czuł się jak połowa siebie, co cieszyło złe demony, a szczególnie tego...



  Nasz antagonista głośno się śmiał, niszcząc kolejne zabytki i domeny w mieście. Czuł wolność, a jego szaleństwo nie miało końca. W jego myślach dzwoniło tylko: "Nareszcie! Jestem wolny! W końcu zemsta..." Czuł się dziwnie, nie móc znów zmienić się w trójkątną postać, którą zawsze był, ale ta forma nie przeszkadzała mu w żadnym stopniu. Patrzył na to pod innym kątem, myśląc: "Dobrze że jestem, nieważne w jakiej postaci...". Wiedział że odrodzi się na nowo. Jednak nie chciał popełnić jeszcze raz swojego błędu. Jego gra dopiero się zaczęła....



 Cześć! Mam nadzieję że podobał wam się początek opowieści! Postaram się pisać rozdziały co niedzielę/poniedziałek, ale dzisiaj był czas no i napisałam. Oczywiście rozdziały będą o wiele wiele dłuższe o to się nie bójcie. Postaram się jakoś je obrać graficznie. Więc to na tyle, papa!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz